Korzystając, że zaczęłam temat o trującym bluszczu, proszę bardzo, jak wcześniej pisałam, bluszczyk po lewej ;)
Ale ja bardziej interesowałabym się inną trucizną, moją ulubioną trucizną xD, mianowicie trucizną o nazwie wawrzynek wilcze łyko.
Wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum L.) – gatunek krzewu należący do rodziny wawrzynkowatych. Występuje w całej Europie, w zachodniej Syberii, na Ałtaju i Kaukazie, także w Azji Mniejszej. W Polsce na całym terytorium, ale jest rośliną rzadką.
Własności trujące
Cała roślina jest bardzo silnie trująca. Zjedzenie 10-12 dojrzałych owoców może spowodować śmierć dorosłego człowieka, dla dziecka nawet 1-2 owoce mogą być śmiertelne[4]. Owoce i liście zawierają dwa trujące składniki: glikozyd dafninę i mezereinę. Ma słodko-cierpki smak. Pierwszymi objawami zatrucia jest pieczenie i drętwienie ust, puchnięcie warg, krtani i twarzy, ślinotok, chrypka oraz trudności w połykaniu[4]. Potem pojawiają się silne bóle brzucha i głowy, odurzenie, skurcze, wymioty i krwawe biegunki. Śmierć występuje wskutek zatrzymania krążenia (zapaść)[4]. Roślina działa szkodliwie również na skórę i błony śluzowe; już sam kontakt z nią, bez doustnego spożycia, może powodować zaczerwienienie i obrzęki oraz pojawienie się pęcherzy na skórze[4]Na pracę domową mieliśmy na polski napisać recepturę na jakiś eliksir. Mój nazywał się ,,Zwyczajna trucizna'' (Truciznus Pospolitus Maksimus) i składał się z soku z powyższego wawrzynka, toksycznego gazu i trujących kwiatów glistnika ;) Oczywiście to tak na niby, nie robiłabym chyba tego eliksiru w realu :|
Czyli krótko opisując wawrzynek... TRUJĄCY, TRUJĄCY, TRUJĄCY! NIE JEŚĆ! NIE DOTYKAĆ! WĄCHAĆ, BO ŁADNIE PACHNIE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz